wtorek, 17 grudnia 2013

Białe plecionki dla dzieci





Taki komplet koszy zajmował mi ostatnio czas: stolik i 2 pufki dla dzieci. Mebelki są jednocześnie pojemnikami na zabawki.









Stolik ma 60 cm wysokości, pufki 30 cm, średnica 41 cm, z pokrywami i poduszkami. Obszycie z materiału z naszytymi sówkam pełni rolę poszewek, które można zdjąć do prania.







Na pomysł z naszywanymi sówkami wpadłam w sklepie z włóczkami :) - takie sklepy bardzo mnie "natychają" :) Sówki świetnie mi się robiło, trochę mniej fajnie naszywało, bo nigdy wcześniej nie robiłam takich aplikacji. Cieszy mnie, że całość wyszła taka kolorowa i radosna, bo to dla dzieci.







Marzy mi się jakaś mała robótka :)


Miłego dnia :)

sobota, 30 listopada 2013

Z papier mache

Ostatnio inne sprawy odciągają mnie od przyjemności rękodzielniczych, sięgnę więc do swoich "staroci". Dobrych parę lat temu zrobiłam miseczki z masy papierowej do gry bantumi.





Bantumi pochodzi z Afryki i jest chyba mało znaną grą w Polsce, nie widziałam jej nigdy w sklepach, a zasady tej gry poznaliśmy dzięki aplikacji komputerowej. I tak nam się spodobała, że zrobiliśmy własną wersję. Polecam tą grę na niedzielne popołudnia w rodzinnym gronie. Podaję opis dla chętnych, załączony do aplikacji:

"Bantumi to odmiana Mancali – prostej, strategicznej gry turowej, w której celem gracza jest zebranie większej liczby paciorków niż jego oponent.
Gra odbywa się na desce z dwoma rzędami dołków, po 6 w każdym rzędzie, - własnym znajdującym się po swojej stronie deski oraz przeciwnika po stronie przeciwnika. Oprócz tego po lewej i prawej stronie znajdują się dwa dołki zwane bazami. Po prawej własna i po lewej przeciwnika. W dołkach (oprócz bazowych) znajduje się z początku po 3-6 kamieni.

Gracze wykonują ruchy na przemian wg nast. zasad:
  • ruchy wykonuje się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu wskazówek zegara;
  • gracz wyjmuje wszystkie kamienie z dowolnego dołka w rzędzie własnym, a następnie wkłada po kolei po jednym do kolejnych dołków, poczynając od tego po prawej tego z którego wyjął (również do bazowych);
  • jeśli ostatni kamień wpadł do własnej bazy, gracz wykonuje jeszcze jeden ruch. Powtarza się to dopóty ostatni kamień nie wpadnie do innego dołka;
  • jeśli ostatni kamień wpadł do własnego pustego dołka, gracz bierze wszystkie kamienie z leżącego na przeciw dołka przeciwnika i wkłada je do swojej bazy.
Gra kończy się gdy jeden z graczy nie może wykonać ruchu (wszystkie dołki po jego stronie są puste gdy przypada na niego kolej ruchu). Przeciwnik zbiera resztę kamieni ze swoich dołków i wkłada do swojej bazy. Wygrywa, kto uzbierał więcej kamieni w swej bazie; w przypadku równej ich ilości – remis."

A o technikach papier mache fajny artykuł znalazłam swego czasu w "Czterech kątach".




Miseczki do bantumi zrobiłam techniką oklejania przedmiotu kawałkami papieru, a latem, przypadek sprawił, że zrobiłam misę z rozgotowanej masy papierowej z wytłoczek po jajkach.


Miałam zamiar zrobić kulki, ale zrobiłam tak gęsty klej z mąki, że nie dało się ich formować, bo "ciasto" niemiłosiernie kleiło mi się do rąk. Szkoda mi było wyrzucać tyle masy, więc okleiłam plastikową miskę i zostawiłam do wysuszenia - długo schnie. Misa ma 32 cm średnicy i wys. 11cm. Jest twarda i ma bardzo ciekawą fakturę - niestety na tych zdjęciach kiepsko to widać. Misa i kulki czekają na malowanie, czekają na malowanie... :)


Miłego dnia :)

środa, 23 października 2013

Dla Nowego


Szło sobie Nowe i przyszło, a właściwie Nowy, bo już wcześniej było wiadomo. Nowy przyszedł boso, więc dobra ciocia zrobiła mu wygodne trampki :)



Trampki są w bardzo męskich kolorach :) Ciekawa tylko jestem, czy to będzie krótko- czy długodystansowiec :)


Miłego dnia :)


piątek, 27 września 2013

Na orzechy i na rurki




Orzech działkowy mnie bardzo mile zaskoczył w tym roku ilością orzeszków. W zeszłym roku był bardzo udany zbiór i spodziewałam się, że w tym roku orzechów będzie bardzo mało. A jest całkiem sporo :)  Ale żeby nie było za dobrze, to orzechy są małe :) Jakość poszła w ilość :)
Są jednak wilgotne, więc uszyłam ze starego lnianego materiału worek do ich przechowywania. Maszyna w miarę się spisała :) ale lekko nie było.




Zrobiłam sobie też większy pojemnik na rurki. Wyklejony z papieru (papier mache) i pomalowany lakierem.





Odkładam kolorowe.




I tym kolorowym akcentem, życzę miłego i łikendu :)

niedziela, 15 września 2013

Kosze dwa




Takie dwa kosze z gazetek reklamowych zrobiłam na życzenie. Nie są małe: wys. 50 cm, szer. 50 cm, gł. 34 cm. To największe kosze jakie robiłam - to już prawie meble.




Są pakowne i o to chodziło. Trochę rzeczy tu się zmieści. Dna zrobiłam z grubej tektury dodatkowo wzmocnionej przez oklejenie papierem. Pokrywy wzmocnione drutem i przywiązane rzemykami.



Do tej pory nie liczyłam rurek, a tym razem dla orientacji wiązałam po 100 sztuk. Na całość wyszło mi 2750 rurek - trochę się nakręciłam :)



W środku jest puf również z papieru (bez żadnych wzmocnień), zrobiłam go 2 lata temu i nic się z nim złego nie dzieje. Każdy gość (z różną wagą) może spokojnie usiąść. Goście, jak dowiedzieli się, że puf jest z papieru, to trochę się obawiali, że konstrukcja nie wytrzyma i fikną koziołka ;)  Ale nikt nie fiknął :)


I bardzo się cieszę, że już je skończyłam - trochę się napracowałam :) nie to co moja kota - leń jeden :) Nie dała kręcić rurek - kładła się na robotę, albo kradła rurki :)


Miłego dnia :)

sobota, 31 sierpnia 2013

3 siostry



Siostry, bo z tego samego materiału - genetycznego :) Jedna ubrana jako tako, a dwie nie mają co na siebie włożyć - norma :)




Przebierają w koszach, przymierzają szmatki (chyba kiepsko im idzie, bo nie mają jeszcze oczu),  ale cóż z tego, jak maszyna nawala. Ostatnio dobrze podnosi ciśnienie i zastanawiam się, czy do konserwatora z nią, czy na żyletki :)



 A króliczkom została jeszcze włóczka - druty i szydełko działają bez zarzutu :) Lato bywało łaskawe dla golasów, ale upały to już wspomnienie.




Miłego dnia :)


piątek, 2 sierpnia 2013

Wyplecione i wysłane



To dla Eve Jank.



Pierwszy raz wyplatałam dno w prostokątnym koszyku.



Ja dostałam La Murkę :) Ewa świetnie robi na szydełku (polecam) i jest cierpliwa - trochę poczekała na koszyki :)




Po otwarciu koperty okazało się, że La Murka ma psa :) Ewa gorąco namawia mnie na decoupage i na zachętę przysłała serwetki. Sama jestem ciekawa czy Jej się uda :)




A te koszyki dla rodzinki.






I wszyscy zadowoleni :)


Miłego dnia :)

piątek, 26 lipca 2013

Pokrowiec na organizer



Dostałam taki organizer. Nie jest w użytkowaniu rewelacyjny, bo jest dość duży jak na biurko czy stół, ale ma też swoje zalety, jeśli nie ma szuflady.



Trochę go udomowiłam oklejając folią samoprzylepną. Ma też taką wadę, że źle się go czyści - kieszonki są głębokie i wąskie, dlatego uszyłam na niego pokrowiec. Pojawiła się okazja, żeby spróbować patchworku - zawsze miałam ochotę. Po materiał sięgnęłam do szafy. A to kolejne etapy pracy.




 Całość uszyta jest praktycznie ręcznie. Na maszynie zszyłam tylko te 2 elementy. Przed zszyciem sprasowałam to z fizeliną z klejem.

 Muszę przyznać, że patchwork jest bardzo czasochłonny, pracochłonny. Czapki z głów przed szyjącymi patchworki, zwłaszcza z drobnych wzorów geometrycznych. Możliwe, że gdybym wiedziała ile mi to zajmie czasu, to wybrałabym coś prostszego. Ale nie żałuję. Z pewnością to tego wrócę, bardzo przyjemnie mi się szyło.




A to wielbicielka mojej twórczości - nawet słowa krytyki nie usłyszałam :) Zwróciłam jednak uwagę, że najważniejszym kryterium jakości to: czy da się na tym spać, ewentualnie, czy można się tym pobawić :)




Miłego dnia :)

czwartek, 6 czerwca 2013

Czarny, prosty

i długi. Długo też robiłam, bo z cienkiej włóczki i na drutach nr 3. Jeszcze przed praniem, no i muszę kupić guziki. Teraz spięłam moją zabytkową spinką.


Zdjęcia nie najlepiej wychodzą, gdy nie ma słońca. I weny do pisania też nie ma. Podsumowując - długi sweter, krótki post :)


Miłego dnia :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Zrywki


  
Zrywki to fajny materiał recyklingowy. Ich największą zaletą jest to, że po przetworzeniu nie trzeba ich malować, i są łatwe do mycia, a do "przerabiania" wystarczą nożyczki i szydełko.

Kiedyś zrobiłam 3 pojemniki z myślą o działce, ale przed wyniesieniem włożyłam tam trochę szmatek.




  Robiąc te koszyki, byłam przekonana, że wraz z nimi skończy się moja przygoda ze zrywkami, ale okazało się, że wpadłam w nałóg zbierania zrywek, no i trzeba było z nimi coś zrobić. Większe pojemniki zrobić,  bo do większych zmieści się więcej szmatek, z którymi też trzeba coś zrobić...



Mniejsze sprawdzają się do przechowywania resztek materiałów nadających się wykorzystania.


 Żałuję tylko, że nie mam pomieszczenia, do którego mogłabym się wprowadzić ze wszystkimi moimi robótkami i szmatkami, włóczkami i innymi bardzo ważnymi "materiałami". 

Jeśli komuś wystarczy tylko cierpliwości do zbierania zrywek (trochę to trwa - niestety), to polecam taką zabawę. Koszyki mogą się przydać segregowania różnych rzeczy np. bielizny, dodatków do ubrań itp. Zresztą kobietom nie ma  potrzeby mówić, co mogą zrobić z pojemnikami :)


Miłego dnia :)