piątek, 26 lipca 2013

Pokrowiec na organizer



Dostałam taki organizer. Nie jest w użytkowaniu rewelacyjny, bo jest dość duży jak na biurko czy stół, ale ma też swoje zalety, jeśli nie ma szuflady.



Trochę go udomowiłam oklejając folią samoprzylepną. Ma też taką wadę, że źle się go czyści - kieszonki są głębokie i wąskie, dlatego uszyłam na niego pokrowiec. Pojawiła się okazja, żeby spróbować patchworku - zawsze miałam ochotę. Po materiał sięgnęłam do szafy. A to kolejne etapy pracy.




 Całość uszyta jest praktycznie ręcznie. Na maszynie zszyłam tylko te 2 elementy. Przed zszyciem sprasowałam to z fizeliną z klejem.

 Muszę przyznać, że patchwork jest bardzo czasochłonny, pracochłonny. Czapki z głów przed szyjącymi patchworki, zwłaszcza z drobnych wzorów geometrycznych. Możliwe, że gdybym wiedziała ile mi to zajmie czasu, to wybrałabym coś prostszego. Ale nie żałuję. Z pewnością to tego wrócę, bardzo przyjemnie mi się szyło.




A to wielbicielka mojej twórczości - nawet słowa krytyki nie usłyszałam :) Zwróciłam jednak uwagę, że najważniejszym kryterium jakości to: czy da się na tym spać, ewentualnie, czy można się tym pobawić :)




Miłego dnia :)